Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego tak wielką sympatią darzysz serialowego Pabla Escobar i Franka Underwood?
Zwróciłeś uwagę, że czarne charaktery to praktycznie zawsze główna postać produkcji?
Co 5 osoba na świecie dysponuje genem psychopaty.. A jeżeli Ty jesteś jedną z nich?
Effective Idea wzięła pod lupę ten medialny trend:

Na całe szczęście dziś już nie jesteśmy świadkami publicznych egzekucji ani palenia na stosie, mamy jednak telewizję, która transmituje krwawe sceny i relacje prosto z wojny o każdej porze dnia i nocy. Czy aby ówczesny widz siedzący przed ekranem nie przypomina tego z Rzymu, który oglądał
walki gladiatorów?

Znaczne obniżenie przez niektórych ludzi odczuwania empatii oraz zainteresowanie złem zaintrygowało naukowców. Neuropsychologowie mianem „genu psychopaty” określili pewne cechy mózgu człowieka, które powodują, że jest on bardziej agresywny, egoistyczny, ma wyraźnie obniżoną empatię, wykazuje skłonności do manipulowania drugą osobą, ale również jest bardziej zdeterminowany, dąży do celu, jest skupiony, przez co o wiele łatwiej
jest mu osiągnąć sukces. Kevin Dutton, psycholog, autor książki Mądrość psychopatów wysuwa nawet śmiałą tezę, że natura psychopaty jest cechą pożądaną, szczególnie na kierowniczych stanowiskach takich jak: dyrektorzy dużych firm, chirurdzy, prawnicy, menadżerowie, sportowcy: wszędzie tam, gdzie wymagana jest zimna krew i opanowanie. Cechy te bardzo sprzyjają odnoszeniu sukcesów na wysokim szczeblu, dowodem jest badanie, które ukazuje, że co 25 lider biznesu wykazuje psychopatyczne skłonności.

Antoine Buchara, psycholog i neurobiolog z Uniwersytetu w Kalifornii uważa natomiast, że obecnie mamy do czynienia z tzw. funkcjonalnymi psychopatami. Są to ludzie, którzy doskonale panują nad emocjami, potrafią pracować pod presją, manipulują i wykorzystują słabszych od siebie, jednocześnie doskonale się maskując. Naukowcy z Uniwersytetu w Wisconsin-Madison szacują, że dotyczy to już 20% społeczeństwa. Ludzie
ci oprócz wyżej opisanych skłonności, częściej sięgają po wszelkie obrazy zawierające przemoc i motyw seryjnych morderców. Nie ma nic dziwnego w tym, że wielu z nas pociągają czarne charaktery w serialach czy książkach, bowiem co piąty z nas podświadomie się z nim utożsamia. Istnieje wiele prób wytłumaczenia, dlaczego pociągają nas czarne charaktery.

Pierwszą z nich jest po prostu dociekliwość. Zły charakter zazwyczaj jest bardzo tajemniczy, skrywa jakąś tajemnicę, ciąży na nim piętno przeszłości. Na przykładzie serialu, reżyserzy celowo zdawkowo emitują wątki dotyczące dzieciństwa czy osobistych przeżyć czarnego charakteru, by widzowie przez cały czas sami się nad nimi zastanawiali. Dobre charaktery wypadają na tle czarnych po prostu nudnie. Prowadzą codzienne żywot, który niczym nie różni się od prywatnego życia widza. Natomiast czarnemu charakterowi często towarzyszą ekscentryczne zainteresowania. Abstrahując od tego, iż zazwyczaj okazują się oni mordercami, to często prowadzą podwójne życie, któremu towarzyszą szybkie samochody, piękne kobiety, narkotyki czy kariera.


Czarny charakter jest zazwyczaj szalenie inteligentny, elokwentny i pewny siebie. Idealnym przykładem tego jest Hannibal Lecter. Ten obdarzony wybitną inteligencją seryjny morderca z Milczenia Owiec zyskuje nieuzasadnioną sympatię widza. Osadzony w więzieniu za makabryczne zbrodnie na kobietach i kanibalizm Lecter toczy psychologiczną grę z agentką FBI, która wierzy, że tylko z jego pomocą uda jej się schwytać innego mordercę. Czy aby podczas seansu widz, kibicując relacji Lecter – Starling nie zapomina o tym, że ma do czynienia z psychopatycznym mordercą? Nie wiadomo dlaczego ta postać nas tak pociąga, być może zadziałała tu zasada wybielenia, przecież Hannibal próbuje pomóc agentce w dobrej sprawie, ta jego chęć pomocy jakoby przysłania nam na chwilę jego mroczną przeszłość. Postać Lectera jest tajemnicza, niewiele dowiadujemy się o jego przeszłości, reżyser stawia widzom nie lada zagadkę dotyczącą tego, co spowodowało, że Lecter jest taki, jaki jest. Są zagadki, tajemnice i sekrety i pociągająca inteligencja; idealna mieszanka dla widza.

Czarny charakter jest nieprzewidywalny, nie jest nudny, zaskakuje za każdym razem, a towarzyszy temu tak uwielbiany przez nas dreszczyk adrenaliny.

Ludziom od zawsze towarzyszył pociąg do władzy. Obsesją władzy często obdarzone są czarne charaktery, przez co wydają się nam jeszcze bardziej interesujące. Popkulturowym przykładem jest Francis Underwood, główny bohater serialu House of Cards (2013), który przez cały serial mści się bezwzględnie na swoich wrogach politycznych. Serial ukazuje mroczne aspekty sceny politycznej, nielegalne zagrania i oszustwa. Wydawać by się mogło, że manipulujący, bezwzględny i nieuczciwy polityk będzie znienawidzonym charakterem przez widzów, którzy będąc obywatelami, sami często mają nieprzychylną opinię o swoich rządzących. Nic bardziej mylnego – Frank jest uwielbiany przez fanów, a sam serial został okrzyknięty odkryciem roku, ma rzesze fanów na całym świecie, oraz został doceniony przez świat filmowy (m.in. dwa Złote Globy, cztery nagrody Emmy, 49 innych nominacji). Jego władczość oraz zdecydowanie są pociągające i hipnotyzujące do tego stopnia, że przychylamy oko na jego niemoralne i chore zachowanie. Nie inaczej sytuacja wyglądała w serialu Narcos. No komu z was nie zrobiło się przykro po zabiciu Pablo?

Ciekawą próbę wytłumaczenia przyczyny uwielbienia ludzi do zła i okrutnych treści proponuje niemiecki socjolog Erich Fromm, według którego za wszechobecną popularność tych treści odpowiedzialna jest depresja, na którą według WHO cierpi już nawet 10% populacji. Ludzie wypaleni zawodowo, zmęczeni życiem, poprzez oglądanie brutalnych treści, które mocno oddziałują na ich podświadomość pragną dzięki nim zapomnieć o własnej bezsilności i braku chęci do życia. Również emocje, jakie są wywoływane przez obrazy śmierci, kataklizmów czy gniewu pobudzają nas znacznie mocniej, niż pozytywne uczucia, które wymagają większego zaangażowania emocjonalnego. Dla ludzi, którzy cierpią na wypalenie, nudę i monotonię oczywiste jest, że o wiele chętniej sięgną po film kryminalny niż po komedię romantyczną.

Nie można zapomnieć o zwykłej, ludzkiej ciekawości. Widz jest zaintrygowany, jak wygląda morderstwo, jak smakuje zemsta, chętnie ogląda bójkę na ekranie. Na te wszystkie zachowania nie pozwala mu jego własna moralność i prawdopodobnie nigdy nawet nie będzie świadkiem podobnych sytuacji, a dzięki telewizji wszystko zostało zrekonstruowane, nierzadko pokazane w zwolnionym tempie, by widz dokładnie mógł się przyjrzeć jak te
brutalne sceny wyglądałyby w rzeczywistości. Wszystko to odbywa się gdy oglądający siedzi wygodnie w swoim mieszkaniu w fotelu, podczas oglądania horroru, czy scen ataku terrorystycznego ze strzelaniną wciąż czuje się bezpieczny.

Trend na wykorzystywanie wizerunku przestępcy podchwycił przemysł rozrywki. W ostatnich latach zanotowano wyraźny wzrost zainteresowania publiki serialami z motywem gangsterskim. Obecnie seriale gangsterskie i policyjne emitowane są codziennie (produkcje zagraniczne, m.in. CSI kryminalne zagadki Las Vegas, Kości, Detektyw Monk, Dowody Zbrodni, czy polskie W11 i Ojciec Mateusz z 40% oglądalnością plasującą się w okolicach 6 milionów), a filmy zazwyczaj są hitem dnia i emitowane są w najlepszych godzinach oglądalności.

Na negatywny skutek – wynikający z fascynacji kryminalną tematyką – zwracają uwagę zwolennicy tezy, zgodnie z którą tak duże natężenie drastycznych scen, które atakują nas z każdej strony, w konsekwencji doprowadza do skrajnej obojętności. Uzasadnili to badacze P.G. Zimbardo i F.L. Ruch, którzy stwierdzili, że poprzez częste oglądanie ostrych scen w mediach, którym towarzyszy agresja i przemoc, po pewnym czasie dochodzi do
sytuacji, kiedy to widzowie są przekonani o normalności okrucieństwa i nie przestają na nią reagować.

Najpopularniejszą medialną parą przestępców byli niewątpliwie Bonnie Parker i Clyde Barrow. Ich zbrodnie oraz dziką miłość opisywano w gazetach, a sami pomimo wielu morderstw na koncie stali się ulubieńcami mediów. Pikanterii dodaje fakt, iż nigdy nie zostali złapani (zginęli w policyjnej zasadzce w 1934 roku), a sami kochając rozgłos często igrali z prasą, podrzucając swoje zdjęcia na miejscu morderstwa, podsyłając listy czy informując ich o miejscu pobytu tylko po to, by zyskać jeszcze większe zainteresowanie. Wszystko oczywiście zostało publikowane na pierwszej stronie gazet. Flirt medialny okazał się na tyle skuteczny, że sam Ford Motor Company postanowił wykorzystać ich sławę i reklamował swoje samochody listem podpisanym „Clyde Champion Barrow” w którym zachwalał owe samochody jako auta pierwszej klasy. Na podstawie tej niebezpiecznej dwójki powstało
wiele filmów (You Only Live Once 1937, The Bonnie Parker Story 1958, Bonnie i Clyde 1967). Sama para zyskała miano kultowej i na stałe zapisała się w popkulturze. Była inspiracją dla późniejszych filmów i książek z motywem gangsterskiej pary kochanków (m.in. Natural Born Killers 1994, Mr. and Mrs. Smith 2005 czy Kalifornia 1993).

Bibliografia:
B. Love, Encyclopedia of Unusual Sex Practices, Wydawnictwo Barricade Books, 1992.
B. Sułkowski, Przemoc i pornografia śmierci jako przynęty medialne, Wydawnictwo Uniwersytetu
Łódzkiego, Łódź 2006.
http://www.eurekalert.org
http://nauka.newsweek.pl/uwazaj-na- szefa– jeden-na- 25-liderow- biznesu-to- psychopata,81683,1,1.html,
K. Romanowska, Czego możemy się nauczyć od psychopatów, „Focus” 2014, numer 12/231, s. 20-24.
http://stylzycia.newsweek.pl/psychopaci-sa- wsrod-nas,84833,1,1.html,
http://www.filmweb.pl/serial/House+of+Cards-2013- 620036,
E. Fromm, Wojna w człowieku. Psychologiczne studium istoty destrukcyjności, tłum. P. Kuropatwiński, P.
Pankiewicz, Wydawnictwo Gdańska Inicjatywa Wydawnicza „Tawerna Psychonautów”, Gdańsk 1991.
http://www.who.int/en/,
B. Sułkowski, Przemoc i pornografia śmierci jako przynęty medialne, Wydawnictwo Uniwersytetu
Łódzkiego, Łódź 2006, s. 231.
M. Gray, 101 interesting facts on Ronnie Biggs and the Great Train robbery, 2013.
C. Grieg, Mistrzowie zbrodni, tłum. M. Młynarz, Wydawnictwo Buchmann, Warszawa 2011, s. 28-31.
www.howardmarks.co.uk,
C. Grieg, Mistrzowie zbrodni, tłum. M. Młynarz, Wydawnictwo Buchmann, Warszawa 2011, s. 95-97.
R. Syska, Film i Przemoc: sposoby obrazowania przemocy w kinie, Wydawnictwo Rabid, Kraków 2003, s.
89-99.