Wakacyjne wyjazdy to przede wszystkim masa zdjęć i świetnych wspomnień. Dla niektórych nieodłączną wycieczką podczas urlopu jest napad na sklep z pamiątkami. Rzeźba Ateny, skarbonka na złotówki, a może kolejny magnes na lodówkę? Z roku na rok sprzedawcy pamiątek prześcigają się z coraz to nowymi pomysłami, jednak czy podczas zbierania kurzu z kolejnej porcelanowej figurki towarzyszy ci coś innego oprócz kataru?

Idealna pamiątka to taka, którą po wzięciu do ręki przywołujemy pozytywne skojarzenia z kraju, z którego pochodzi. Dlaczego więc nie sprawić, by używać jej jak najczęściej?
Wstaję rano i szykuję się do pracy. Sama złapałam się na tym, że wybierając perfumy na każdy dzień, najczęściej sięgam po te, które przywiozłam sobie za całe 7€ z Lizbony – miasta, które od zawsze było moim marzeniem. Z każdym psiknięciem wspominam widok na ocean, piękną alfamę czy spektakularny most 25 kwietnia.

Następnie rowerem dojeżdżam na peron – żeby było mi wygodniej, wszystkie rzeczy pakuję do materiałowej torby z jaszczurką z parku Güell z Barcelony i już przed oczami mam wszystkie projekty Guadiego, z Sagradą Familią na czele.

Wsiadam do pociągu i wyciągam portfel, w którym mam bilet. Kupiona za całe 2€ portmonetka to dla mnie zarówno schowek na pieniądze jak i wspomnienia z przepięknej Malty. Dokładnie pamiętam przyjemne słońce w Valleccie, przepiękną zieleń i rajską plażę.

Po pracy lubię siedzieć na balkonie, piję herbatę, którą przywiozłam z Londynu, a żeby było mi cieplej otulam się kocem przywiezionym ze Sztokholmu.
Dzień minął, a ja uświadamiam sobie, że pomimo dnia spędzonego w pracy, myślami często jestem gdzieś tam, gdzie siedzę na plaży i delektuję się widokiem.